Gienek Loska nadal w śpiączce. Sytuacja jest dramatyczna

Reklama

Gienek Loska (43 l.) jest w ciężkim stanie. Sytuacja jest dramatyczna. Od czterech miesięcy muzyk leży w śpiączce po doznanym wylewie. Jest w trudnej sytuacji materialnej.

​​

W maju pojechał w rodzinne strony, na Białoruś, by zająć się schorowaną mamą. Gienek Loska nie przypuszczał, że dzień przed powrotem do Polski to on trafi na ostry dyżur. Wyszedł na chwilę przed dom i doznał udaru.

- Przez pierwsze 6 godzin pompowano mu glukozę, ponieważ uznali, że pewnie ma śpiączkę cukrzycową. Dopiero po 11 godzinach trafił do oddalonego o 200 kilometrów szpitala, w którym stwierdzono rozległy wylew - opowiada jego ukochana, Agnieszka Stawicka.

W Baranowiczach spędził dwa miesiące w śpiączce, teraz leży w domu u mamy.

Ewa Błaszczyk o smutnej historii Gienka dowiedziała się od "Dobrego Tygodnia". Jego los ją poruszył. Czy jest możliwość, by artysta mógł się leczyć w klinice "Budzik"?

- Każdy może się zgłosić do naszej placówki dla dorosłych w Olsztynie. Istnieje specjalny zespół, który analizuje wszystkie dokumenty i dokonuje medycznej kwalifikacji. Pobyt jest darmowy - tłumaczy aktorka.

Wyjaśnia, że badania można przesłać też mailowo. Pod koniec września wybudził się kolejny, już szósty podopieczny jej fundacji, młody mężczyzna po wypadku komunikacyjnym. To sukces, biorąc pod uwagę fakt, że w placówce jest tylko 8 łóżek, a jeden pacjent przebywa tu pół roku, a czasem rok.

W Olsztynie pracują wybitni specjaliści, m.in. neurochirurg prof. Wojciech Maksymowicz. Dowodzonemu przez niego oddziałowi w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym już wcześniej udało się pomóc kilkunastu chorym.

​​

- Jedno wiem, słowa pociechy to marna pociecha. Trzeba działać, liczy się czas! - dodaje Ewa Błaszczyk.

Dziennikarze "Dobrego Tygodnia" zapytali Agnieszkę Stawicką, czy rozważa, by pomocy szukać właśnie w klinice "Budzik"? - Oczywiście, że myślałam, o tym, ale to nie takie proste. Na razie transport nie jest dla Gienka wskazany - wyjaśnia ukochana Loski.

Agnieszka pojechała na Białoruś, by troszczyć się o Gienka. Zabrała ze sobą kamerę. Chce nagrać materiał dla kliniki "Budzik". Być może któryś z lekarzy będzie mógł wybrać się do muzyka. Na apel o pomoc odpowiedziała Polska Fundacja Muzyczna. Udało się już zebrać kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Dopóki artysta był w szpitalu, miał zapewnione leki oraz jedzenie. Teraz za wszystko musi płacić, a wymaga całodobowej opieki i środków medycznych. - Na początku stwierdzono drugi stopień śpiączki. Stan był bardzo ciężki. Teraz Gienek zaczyna otwierać oczy, reaguje na głos, na dotyk - opowiada Agnieszka.

Fundacja Muzyczna przygotowała wysyłkę łóżka medycznego, produktów do odżywiania przez rurkę, środków higienicznych. Brakuje ich na Białorusi. - Staramy się na miejscu zapewnić mu to, czego potrzebuje, by spokojnie dochodził do siebie - mówi tygodnikowi Agnieszka Stawicka.

Wybitnie uzdolniony muzyk już wcześniej borykał się z różnymi problemami. W 1992 roku jako 17-latek przyjechał do nas na koncerty i już został. Nie skończył szkoły.

- Polska dla mnie to był Zachód, kolorowy zawrót głowy. Osiemnastkę obchodziłem już w Białymstoku. Poznałem Janusza Laskowskiego, graliśmy na jednej scenie. Po koncercie razem się "rozrywaliśmy" - wspominał.

Zarabiał, grając na ulicach Krakowa, Warszawy, Zakopanego. Imprezowe życie bardzo go wciągnęło, nadużywał alkoholu, sięgał po narkotyki. - W 1999 roku spadłem ze schodów po pijanemu. W pensjonacie u znajomego w Ustrzykach. Zawieźli mnie do szpitala. Okazało się, że to krwiak i obrzęk mózgu - szczerze opowiadał w wywiadzie.

​​

Przeszedł operację, a potem przez wiele miesięcy dochodził do siebie, siedząc u mamy na Białorusi w totalnej depresji. Czuł się kaleką, stracił słuch w jednym uchu, znowu pił. Wrócił do Polski na drugą operację i dopiero wówczas zaczął ponownie śpiewać. Koledzy z zespołu postawili jednak warunek: koniec z trunkami. Udawał przed nimi, że chodzi na spotkania AA, a w butelce ma karmi, a nie mocny alkohol.

W 2003 roku zakochał się, ożenił i przestał pić. Wkrótce urodziła się mu córeczka Alesia (12 l.). Występowanie na ulicy już artyście nie wystarczało. Dostał się do "X Factor" i brawurowo wygrał show. Choć jego kariera nabrała rozpędu, małżeństwo nie przetrwało.

Od sześciu lat tworzy związek z Agnieszką. Ukochana krąży teraz między Polską a Białorusią. W kraju stara się organizować potrzebną pomoc. - Czekamy, aż się obudzi, z nadzieją, że to już wkrótce nastąpi. Proszę nam mocno kibicować - mówi "Dobremu Tygodniowi" Agnieszka.

Autor: 
------------------
Źródło: 
Pomponik
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama