Andrzej Grabowski przerywa milczenie na temat byłej żony. Wydał oświadczenie

Reklama

Andrzej Grabowski (66 l.) wydał oświadczenie, w którym prostuje wszystkie plotki, jakie krążyły na jego temat w ciągu ostatnich miesięcy. Aktor wyjaśnia, że rozstanie z Anitą Kruszewską kosztowało go bardzo wiele.

Rozwód pary Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł 23 lutego. Rozprawa trwała kwadrans, a wyrok zapadł bez orzekania o winie.

Andrzej Grabowski dotąd nie komentował medialnych doniesień. Zrobił to dopiero teraz, wydając oświadczenie, które opublikował magazyn "Twoje Imperium".

Aktor tłumaczy w nim, że nie zostawił chorej żony, tak jak pisały tabloidy. Przez cały okres choroby wspierał ją, także finansowo. Do tego tytułem podziału majątku przelał na jej konto sporą sumę pieniędzy.

"Przez kilkanaście miesięcy, w czasie gdy rozpadało się moje drugie małżeństwo, w mediach pojawiało się wiele informacji na mój temat - informacji nieprawdziwych i godzących w moje dobre imię. Chcę je sprostować i już nie zabierać głosu w tej sprawie" - pisze Andrzej Grabowski w oświadczeniu.

"Nie jest prawdą, że porzuciłem chorą żonę. Rozstaliśmy się, kiedy była zdrowa, na trzy miesiące przed jej pierwszym pobytem w szpitalu. Gdy dowiedziałem się o jej stanie, otoczyłem ją opieką. Odwiedzałem ją w szpitalu, towarzyszyłem jej, gdy miała robione badania, gotowałem dla niej posiłki. Mówiła o tym zresztą w artykule w 'Super Expressie' z 21 lipca 2015 roku.

Nie jest prawdą, że zostawiłem ją bez pomocy finansowej. Do kwietnia 2017 r. nie płaciłem jej 1600 złotych miesięcznie, jak pisano, lecz przelewałem na jej konto 6 tysięcy złotych. Opłacałem też ZUS i prywatne ubezpieczenie medyczne oraz telefony żony i jej córki, co dawało miesięcznie kwotę ponad 2 tysięcy złotych. Potem zmniejszyłem te wpłaty, a w listopadzie, kiedy sąd stwierdził rozdzielność majątkową, przestałem płacić. ZUS opłacałem żonie do lutego 2018 r.

Nie jest prawdą, że w związku z podziałem majątku oferowałem jej kwotę 30 tysięcy złotych. Moja pierwsza polubowna propozycja to 800 tysięcy złotych. W sądzie, co jest w protokole rozprawy, proponowałem 900 tysięcy złotych. Ostatecznie tytułem podziału majątku przelałem na konto byłej żony 1 milion 250 tys. złotych. Nie miałem takiej kwoty w gotówce - pożyczyłem pieniądze i sprzedałem, co mogłem.

Nie jest prawdą, że w związku z chorobą i niedostatkiem moja była żona musiała sprzedać swoje mieszkanie w Warszawie. Więcej na ten temat nie mam nic do powiedzenia" - czytamy w oświadczeniu.

Aktor dementuje również doniesienia, jakoby był zakochany. Podkreśla, że to "bzdury i nie ma żadnej nowej kobiety".

Z Anitą nie utrzymuje już kontaktu, bo - jak mówi - "nie po to się rozwodził".

"Nie wiem, gdzie jest, co robi, może w Szwajcarii, może nie w Szwajcarii, nie interesuję się. (...) Byłe żony pewnie uważają, że jestem samolubem i wszystko się musi kręcić wokół mnie. To taki zawód. Aktor musi wierzyć w siebie, inaczej nigdy nie wyjdzie na scenę, tylko się popłacze. (...) Jestem trudny we współżyciu, mam swoje przyzwyczajenia, swój świat. I zawód, który narzuca bycie egoistą. A kobieta też ma swoje przyzwyczajenia, czasem egoistyczne. To co? Mam być z kimś po to, żeby walczyć, szarpać się?" - pyta.

Nadal jednak wierzy w dobry związek pod warunkiem, że z obu stron będzie "bardzo dużo dobrej woli i determinacji".

"Jeżeli ta druga osoba wyciąga kogoś z alkoholizmu, depresji, myśli samobójczych, jeżeli tę osobę kochamy tak bardzo, że bez niej nie potrafimy żyć - to znaczy, że ona jest nam potrzebna do życia. Lecz jeśli jest potrzebna tylko do bycia, nie jest to wystarczający powód, żeby się z nią związać" - zaznacza.

Andrzej Grabowski zdradza również, że w życiu codziennym pomaga mu sąsiad Piotr i jego żona Małgosia, którzy pod jego nieobecność opiekują się domem, karmią kury, sprzątają, piorą, prasują i zajmują się ogrodem.

Autor: 
Źródło: 
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama