"Na Żywo" ujawnia sensacyjne kulisy rozwodu Maryli Rodowicz

Reklama

Po miesiącach prawniczych konsultacji nadszedł czas na dyskretny rozwód. Czy małżonkom uda się odzyskać wolność na pierwszej rozprawie?

​​

Doszli do porozumienia we wszystkich spornych kwestiach i nic już nie stoi na przeszkodzie, by mogli zakończyć swoje małżeństwo.

Za kilka miesięcy, po 33 latach związku, Maryla Rodowicz (72 l.) i Andrzej przestaną o sobie mówić – żona i mąż.

Jak udało się dowiedzieć "Na Żywo", prawnicy reprezentujący parę niedawno złożyli w sądzie pozew rozwodowy.

"Nie ma wyznaczonego terminu pierwszej rozprawy, ale oboje mają nadzieję, że na początku przyszłego roku będą wolnymi osobami" – zdradza źródło tygodnika.

Same przygotowania do rozwodu trwały wyjątkowo długo. Nad dokumentami pracował sztab prawników. Każdy z nich oraz sami małżonkowie musieli podpisać zobowiązanie do pełnej dyskrecji.

Domagał się tego Andrzej, zbulwersowany nadmierną wylewnością żony w wypowiedziach udzielanych mediom.

​​

Żadne nie było bez winy…

Według męża piosenkarki, to właśnie jej słowa ostatecznie przekreśliły szansę na to, by się pogodzili.

"Maryla wolała rozmawiać z dziennikarzami, a nie ze mną" – stwierdził gorzko w jednym z wywiadów.

"Na spotkaniu z prawnikami zapewniała, że nie będzie handlować naszą prywatnością, a dwa dni później czytam o sobie rzeczy, które są chwytami poniżej pasa. Mam tego dość, czy ja opowiadam o tym, jakie wady Maryli znosiłem przez całe życie? Nie, bo to przecież nasza prywatna sprawa!" – grzmiał.

Te słowa dały piosenkarce do myślenia i choć zapowiadała, że będzie walczyć o rozwód z orzeczeniem winy małżonka, to ostatecznie zrezygnowała z tego pomysłu.

Na jakich warunkach para się rozstała? Szczegóły umowy to tajemnica. Ale z pewnością gwiazda do końca swoich dni nie będzie martwić się o pieniądze.

"Andrzej ma świadomość, że jego żona do spraw finansowych przez lata podchodziła lekko. On kochał ją, więc potrafił wyasygnować środki na jej potrzeby. Teraz, choć ich drogi się rozchodzą, nie pozwoli, by żyło jej się gorzej" – mówi źródło tygodnika.

Dużyński już przepisał na artystkę wart 10 mln zł dom w Konstancinie. Od dwóch lat pokrywa też koszty utrzymania posiadłości i opłaca zatrudnioną w niej służbę. Podarował również artystce range rovera za pół mln zł.

Wcześniej zadbał też o to, by dzieci piosenkarki miały zabezpieczenie. Namówił Marylę na zakup mieszkań dla Katarzyny i Jana, jej dzieci ze związku z Krzysztofem Jasiński.

Sam sfinansował odpowiednie lokum dla ich syna Jędrzeja i uczynił go wspólnikiem w interesach.

Wydawało się, że mieli wszystko

Gdyby zapobiegliwością Andrzeja można zmierzyć szczęście małżeńskie, to związek pary powinien być trwały. To on założył własną wytwórnię płytową i wyłożył pieniądze na promocję żony. Kiedy w połowie lat 90. nie chciało jej radio i telewizja, jak lew walczył o jej pozycję na rynku muzycznym.

Ukoronowaniem dobrych interesów i małżeńskiej passy był zakup domu w Konstancinie, o którym marzyła piosenkarka. Niestety, spędzone w nim lata coraz bardziej oddalały od siebie małżonków.

W końcu zdecydowali się podjąć trudną decyzję o rozwodzie.

​​

Autor: 
-----------------------
Źródło: 
Pomponik
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama