Joanna Rawik: Namiętny romans zakończyła próbą samobójczą

Reklama

Nieszczęśliwa miłość do znanego aktora wpędziła ją w depresję. Ale sama także nie wahała się rozbić cudzego małżeństwa dla krótkich chwil szczęścia...

 

- Z intymności swoich czterech ścian przyglądam się otoczeniu, bez najmniejszej ochoty uczestniczenia w ogólnym tumulcie tak zwanych przemian. Na szczęście mam własny świat, w którym wróble za oknami ćwierkają swój odwieczny hymn radości - podsumowała swoje barwne życie.

REKLAMA

Zanim jednak doszła do takiego stanu ducha, artystka wiele wycierpiała...

Urodziła się 31 stycznia 1934 r. w Czerniowcach, w ówczesnej Rumunii. Po wojnie jej rodzina repatriowała się do Polski. Osiedli we Wrocławiu. Był 1947 r., nie znała jeszcze języka polskiego, mimo że miała już trzynaście lat. - Wrzucono mnie w całkiem obcy kraj o innej kulturze i mentalności. To było bolesne rozdarcie - opowiadała Joanna Rawik (85 l.).

Pracowała jako maszynistka w Ossolineum i zastanawiała się nad wyborem życiowej drogi. Wahała się między aktorstwem a dziennikarstwem. Grywała już w teatrach amatorskich, więc wybrała Studium Teatralne w Kielcach. Nie ukończyła go jednak. Wyjechała do Lublina, gdzie wygrała konkurs na wokalistkę jednego z zespołów.

Śpiewanie okazało się w końcu tym, w czym chciała i umiała wyrażać siebie. Życie piosenkarki to ciągłe wyjazdy w trasy koncertowe. W końcu lat 50. na występie w Chrzanowie spotkała starszego o dwanaście lat aktora Stanisława Gronkowskiego. Od chwili poznania czuła nad sobą jego delikatną opiekę. - Osaczał mnie misternie, a ja przyjmowałam chętnie jego względy - zapamiętała. Pobrali się 1 kwietnia 1960 r. w Krakowie.

Związek nie przetrwał próby cza czasu. Kilka lat po ślubie Rawik poznała Jerzego Połońskiego, przystojnego aktora z Katowic i kompletnie straciła dla niego głowę. Oboje zostawili swoich dotychczasowych partnerów. Połoński lubił się afiszować towarzystwem Rawik, jako konferansjer prowadził jej koncerty. Ciągle jednak wracał do Katowic z powodu zawodowych obowiązków.

Joanna szalała wtedy z zazdrości i niepokoju. Wiedziała, że ukochany jest chronicznym uwodzicielem i nie umie się oprzeć pięknej kobiecie... Ich romans zaczął się gwałtownie i tak samo szybko się wypalił. Ale po jego zakończeniu Joanna nie wróciła do męża. Czy tego żałuje?

- Staszek Gronkowski był w moim życiu najbardziej kochającym i lojalnym mężczyzną. Zawdzięczam mu wszystko. Wprowadził mnie w czarowny świat legendarnej krakowskiej bohemy. A jednak rozstałam się z nim, czego mi nigdy nie wybaczył - wspominała w swojej autobiografii "Kocham świat".

Uznała, że jedyne, co może zrobić w tej sytuacji, to zniknąć mu z oczu - więc wyjechała do Warszawy. Tam poznała aktora Ignacego Gogolewskiego podczas prób kabaretu "Pod Egidą". - Najpierw delikatnie mnie emablował. Na jakimś wyjeździe czynił wyraźne awanse, nie przekraczając wszakże granic wręcz staromodnej szarmancji. A może to była maska zwyczajnej nieśmiałości? - opowiadała Rawik.

Bardzo jej to schlebiało, ale jej uczucia były ciągle zaangażowane gdzie indziej. Miała wciąż w sercu i w głowie Połońskiego. Z prób kabaretu w każdej wolnej chwili gnała na pociąg do Katowic. Była szczera i mówiła o tym Gogolewskiemu, co nie robiło na nim specjalnego wrażenia. I wkrótce potem zostali parą.

- Nikt przedtem ze mną nie rozmawiał w taki sposób. Miałam chwilami wrażenie, że dokonuje gwałtu na mojej duszy, że chce otworzyć brutalnie moje jestestwo, zajrzeć w samą jego głębię. Bardzo mnie to męczyło - przyznawała piosenkarka. Ale też była dumna, że ktoś tak niezwykły i sławny pragnie z nią być.

Oszołomiona i zachwycona, jednak czuła się mimo wszystko bardzo niepewna. - Przy wszystkich wspaniałych stronach tego związku był on jednak toksyczny. Ignacy mnie strasznie zmęczył. Zaczęłam wyglądać na chorą, traciłam apetyt, chudłam. W końcu wpadłam w taką depresję, że pomyślałam: skoro z nim już być nie mogę, a bez niego nie potrafię, to pora umrzeć, zasnąć - uznała.

Ignacy wyjechał z Warszawy. Ustalili, że ona w tym czasie wyprowadzi się do przyjaciół. Ale Joanna ułożyła dywanik przy kuchence i otworzyła gaz. Zaczęła tracić świadomość, ale się ocknęła, ponieważ chciała do toalety. Nie mogła wstać. Dowlokła się do przedpokoju i tam ją znaleźli przy drzwiach, które na szczęście okazały się nieszczelne, mogła więc oddychać powietrzem... - Odratowano mnie. Przeżyłam wstrząs, z którego musiałam się wydobywać przez kilka lat - zwierzała się artystka.

Mimo okoliczności rozstania pozostała z Gogolewskim w przyjaźni do dzisiaj. Trudny związek ze słynnym aktorem nie zniechęcił Joanny do relacji z mężczyznami. Marka Petrusewicza znała od dziecka, chodzili razem do siódmej klasy we Wrocławiu. Został pływakiem, był olimpijczykiem, rekordzistą świata na sto metrów stylem klasycznym. Po latach usłyszała w radiu reportaż o jego losach: amputowano mu nogę na skutek choroby Bürgera, nadal jednak uprawiał sport jako inwalida.

Podczas wizyty we Wrocławiu Joanna odnalazła Marka. Był związany z inną kobietą. Mimo to zostali parą, a 15 lutego 1975 r. pobrali się we Wrocławiu. - Wszystko wskazywało na to, że nasze spotkanie było zaaranżowane przez los. Przeżyliśmy dostatecznie wiele, aby w tym dojrzałym związku znaleźć uspokojenie i gwarancję wzajemnej lojalności... - wierzyła Rawik.

 

 

Ale srogo się pomyliła. Małżeństwo rozpadło się już po kilku miesiącach, po paru próbach przebaczenia mu różnych "wyskoków". Petrusewicz nigdy nie zgodził się na rozwód, pozostała więc oficjalnie jego żoną aż do śmierci sportowca w 1992 r. - Czas nie złagodził w pamięci przykrości, jakich doznałam w naszym krótkim pożyciu. Ważniejsze były jednak dobre chwile, przebłyski szczęścia. Dziękuję za nie przeznaczeniu - podsumowała swoje drugie i ostatnie, jak dotąd, małżeństwo.

Nie chciała się już więcej wiązać z żadnym mężczyzną. Zajęła się pracą: śpiewaniem i pisaniem. Na początku lat 90. zadebiutowała jako dziennikarka i pisarka. Nie narzekała na samotność, miała co robić w życiu. - Zawieszona między niebem a ziemią, jak w gnieździe, przyglądam się otoczeniu. Na szczęście mam swój własny świat... - napisała Joanna Rawik. I tak jest aż do dzisiaj.

Autor: 
----------------
Źródło: 
Pomponik
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama