Roman Wilhelmi: Zdobył sławę, przegrał życie!

Reklama

Ale wtedy Roman odegrał przed sądem rolę zakochanego do szaleństwa i wzruszony sędzia poprosił jego żonę, aby dała małżonkowi jeszcze jedną szansę. 

 

Agonia związku przeciągnęła się o kolejne dwa lata. Wilhelmi wyjechał na Węgry na zdjęcia do filmu i poznał tam tłumaczkę Marikę Kollar. 

Zakochał się, oczywiście, znów bezgranicznie, chociaż w nietypowych okolicznościach.

Po zakończeniu zdjęć urządzono wystawny bankiet, na którym artyści, z Wilhelmim na czele, popili się do nieprzytomności.

Rozochoceni panowie prześcigali się w adorowaniu dwóch tłumaczek. A potem Roman w przypływie pijackiej fantazji... wyrzucił obie kobiety za drzwi. 

Nazajutrz wstał skoro świt, co było do niego niepodobne po takiej imprezie, ogolił się i pobiegł do pobliskiej kwiaciarni.

Z bukietem hiacyntów błagał Marikę o przebaczenie...

Potem wypadki potoczyły się błyskawicznie. Ona pojechała za nim do Polski, wzięli ślub, urodził się im Rafał. 

Początkowo Roman starał się być wzorowym ojcem, lecz wkrótce zaczął dostawać coraz więcej ciekawych ról do zagrania. Rzadko bywał w domu. 

"Notorycznie nie dotrzymywał obietnic. Gdy miałem 10 lat, pojechałem z ojcem na wczasy do Bułgarii. Któregoś dnia zostawił mnie na plaży, miał po mnie przyjść. Po wielu godzinach sam wróciłem do hotelu. Słynny tata gawędził w pokoju z jakąś panią.." - wspominał Rafał. 

 

Nie wiedział, że umiera

Marika wytrzymała z nim do 1976 r. W Polsce był to czas, gdy żywność kupowało się na kartki, a Roman często je gubił. Musiała sama zadbać o rodzinę. Sprzedała mieszkanie i wyjechała z Rafałem do Wiednia.

Syn zapamiętał, że ojciec przyjechał do niego tylko raz, po kilku latach, przy okazji kręcenia filmu. Ale Rafał odebrał tę wizytę bardziej jak przyjazd dawno niewidzianego kumpla, a nie własnego ojca.

W kraju Roman dalej święcił sukcesy aktorskie, jak również w sferze miłosnych podbojów. Był w związkach m.in. z aktorkami Iwoną Bielską i Grażyną Barszczewską.

Ostatnią jego partnerką została Liliana Kęszycka, sekretarka z planu filmowego. Jesienią 1991 r. trafił do szpitala. Stwierdzono u niego raka wątroby.

Umierał, ale pozostawał w nieświadomości zbliżającego się kresu (rodzina nie chciała mu tego powiedzieć). Jeszcze tydzień przed śmiercią opowiadał o planach podboju scen francuskich.

Chciał wzorem Pszoniaka i Seweryna pracować w tamtejszych teatrach. Zmarł 3 listopada 1991 r. 

Po latach Rafał deklaruje jednak, że nie ma żalu do ojca o brak kontaktu ani o to, że spadek zapisał konkubinie.

 

"Po pogrzebie, gdy żegnały go tłumy, ostatecznie zrozumiałem, czyje nazwisko noszę..." - wyznał. 

Aktor powtarzał w wywiadach, że tylko graniu poświęca się całkowicie.

"Tylko ten zawód jest dla mnie wszystkim" – zapewniał.

Niestety, ktoś inny musiał za to płacić wysoką cenę...

Autor: 
----------------
Źródło: 
Pomponik
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama